RSS
 

Naklejam banana

05 lut

Przez większość mego życia byłam negatywnie nastawiona do życia – „nie uda się”, „nie wypali”, „po co?” to myśli, które całkiem często pojawiały mi się w głowie. Nie mogę zaprzeczyć, że byłam z tych wiecznie nieszczęśliwych ludzi. Jedynym plusem tego był skuteczny autohejt na siebie i plucie sobie w twarz w tak wyrafinowany sposób, że publiczność zanosiła się śmiechem i klaskała na stojąco.

Fakt jest taki, że czasem dystans do siebie nie pomoże, jeżeli taka postawa gości w nas za długo, według zasady „kłamstwo powtórzone tysiąc razy zamienia się w prawdę”.  Jeżeli chodzi o naszą psychikę, to mam wrażenie, że ta zasada działa doskonale, nie tylko pod względem negatywnym, ale również i pozytywnym, z tym, że nam Polakom dużo łątwiej o tę marudzącą postawę, jak bardzo jest chujowo.

Co z tym faktem? Otóż na podstawie mojej własnej postawy, a raczej jej zmiany z marudzącego matoła, na optymistycznego kretyna, śmiem twierdzić, że ta druga jest dużo bardziej efektywna pod względem psychicznym – po prostu lepiej się ze sobą czuję, lepiej komunikuję i jestem radośniejsza. Oczywiście to nie jest tak, że 24/7 mam banana na ryju – często łapią mnie dni zwątpienia, smutku, czy zwykłego doła, bo to jest naturalne. Sęk w tym, żeby nie dać się łatwo ponieść temu prądowi, bo na dłuższą metę nie wróży to dobrze. Łatwe? Niekoniecznie. Czasem trudne jak diabli, gdy akurat wszystko chce Cię wyruchać w tyłek bez wazeliny.

Czy mam przepis na to, jak być zadowoloną z siebie przez większość czasu? Dla siebie owszem, potrafię się cieszyć z każdego małego sukcesu, pokonania siebie, gdy mi się nie chce, np. z tego, że pościeliłam łóżko. Tyle, że moja historia jest moja i tworzę sposoby pod siebie. Twój sposób może być kompletnie inny.

Spróbuj go znaleźć. Myślę, że jak Ci się uda, to poczujesz się lepiej.

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz